LOGIN: HASLO:








Dodaj swoja odpowiedz

Autor Tresc postu
przemekk77
IP:87.204.199.22
postów:98

2011-04-27 23:44:05
Młode
Jak u was wygląda wypuszczanie mlodych na zewnątrz gołębnika (wychodzą same po otwarciu wlotu, wykładacie ja na deskę wlotową lub inaczej) ja po odsadzeniu po kulku dniach wystawiam je na deskę wlotową choć myślę teraz że to może jest błąd ponieważ powoduje to dodatkowy stres u młodych (łapanie ich) i może otworzyć im wylot i żeby same sobie wychodziły.
przemekk77
IP:87.204.199.22
postów:98

2011-04-27 23:44:20

.
sajmon0397
IP:194.246.107.161
postów:784

2011-04-28 13:38:24

Masz rację. Lepiej dać im spokój i tylko otworzyć wloty. Same dadzą sobie radę. Jeżeli masz gołębnik wolnostojący to możesz im zrobić dodatkową platformę przed wylotem. Będą wtedy miały więcej odwagi.
schlepi01
IP:31.60.155.135
postów:117

2011-04-28 22:21:18

ja tam z młodymi się nie pieprzę jak tylko zaczęły latać po gołębniku to kilka razy dziennie wykładałem na wylot żeby nauczyć ich wchodzić potem na dach wyrzucałem i kilka razy wyniosłem przed gołębnik za każdym razem coraz dalej od razu spieprzały na gołębnik a jak już zaczęły same wychodzić to dałem im parę dni spokoju a dzisiaj rano tyczka i szmata polatały 5 minut i na dach to był ich pierwszy lot jutro też ich pogonię jak same się nie zerwą. muszą się nauczyć jak najszybciej oblotów u mnie nie mogą siedzieć pół dnia na dachu.
hodowca0258
IP:213.241.30.125
postów:10471

2011-04-28 22:24:31
schlepi01
Masz coś nie tak poukładane pod sufitem. To napewno na ta zapowiadaną zmianę pogody -tak reagujesz.
schlepi01
IP:31.60.155.135
postów:117

2011-04-28 22:44:23
hodowca
tobie się może nie podobać to co robię ale dzięki temu nie mam nigdy strat w młodych stopniowo je uczę oblatywać a jak zaczną tylko latać to tylko raz dziennie rano są wypuszczane na oblot i po oblocie od razu muszą wejść na gołębnik i potem cały dzień siedzą zamknięte. moje młode są obswojone ze mną i takie postępowanie im nie przeszkadza
hodowca0258
IP:213.241.30.125
postów:10471

2011-04-28 22:48:34
schlepi01
może się mylę,a ja w okresie ostatnich 5 lat miałem może stratę- 3 ptaków,przy zapoznawywaniu się z terenem.Jak to robię, już opisywałem.
wlasota
IP:77.113.158.10
postów:9201

2011-04-28 22:52:13
Józek
Chętnie bym sobie przypomniał. Napisz raz jeszcze, albo daj linka... Ja też niby wiem co nalezy robić, ale zawsze mam watpliwości.
schlepi01
IP:31.60.155.135
postów:117

2011-04-28 22:58:27
hodowca
mnie nie obchodzą twoje metody ja mam swoje sprawdzone jak puszczam gołębie to mają latać a nie siedzieć i wylegiwać się na dachu jeśli nie mają ochoty latać to od tego jest woliera albo gołębnik żeby siedziały a postępować z młodymi chyba umię skoro co roku moje gołębie wygrywają w oddziele
wlasota
IP:77.113.158.10
postów:9201

2011-04-28 23:03:08
Schlepi
Srałeś już dzisiaj?
hodowca0258
IP:213.238.123.50
postów:10471

2011-04-28 23:09:15
Wlasota
Dla niektórych ,to śmieszne,ale dla mnie nie. Otóż,ja wszystkim swoim młodym wiążę lotki przed wyjsciem na dach. Wiąże lotkę 7,8 i 9.Dziesiątej nie, bo jeszcze się rozwija. Wiążę na wysokości ok.2-3 cm od od góry taśmą miodową\ naz jednym skrzydle\. Młódki w ten sposób prowadzone,opóżniają obloty, bo czują, że są niesprawne. Gdy zrzucą 3-4 lotki, to taśmę delkatnie przecinam i usuwam. o czywiście zdarzy się ,że jakiś lotkę ma w tym miejscu uszkodzoną,ale nie przewzkadza , to w osiąganiu wyników przez ptaka w lotach gołębi młodych,ani w okresie póżniejszym. To sam sprawdziłem .Na ten temat, głupich komentarzy,proszę nie pisac.
wlasota
IP:77.113.158.10
postów:9201

2011-04-28 23:14:53

Trudno mi to komentować. Ze wstydem przyznaję, że pierwsze słyszę...
Mario-
IP:81.190.82.28
postów:2190

2011-04-28 23:27:41
H0258
Wiązanie lotek-ja też pierwsze słyszę.Niema potrzeby ryzykować zdrowie ptaka przez to,że gdzieś się poderwie i albo spadnie lub uderzy w jakąś przeszkodę.Jeżeli młodziak w odpowiednim wieku zapozna się z terenem to po co te dziwactwa???A już koledzy ,którzy maja problemy z jastrzębiem napewno nie skorzystają.
hodowca0258
IP:213.238.123.50
postów:10471

2011-04-28 23:33:23
Tu nie,o to
chodzi. Bocian, przelot jastrzębia.gołąb się zrywa,wiruje coraz wyżej i ginie. Te "powiązane, natychmiast wpadaja do gołębnika.Wybór należy do Was koledzy.To tylko moja sprawdzona porada
ulan2207
IP:212.139.123.47
postów:735

2011-04-28 23:46:26
schlepi01
...a jaki to oddzial??
Marek Trzaska
IP:178.181.20.165
postów:698

2011-04-29 06:20:27

Juz od kilku lat praktykuje taka metode, ze mlode z 2 legow wypuszczam razem okolo 10 czerwca. Do tej pory przesiaduja na wolierze calymi dniami obserwujac okolice. Mlode maja juz wtedy wyrzucone 2-4 lotek, oko jest juz dobrze rozwiniete a w szczegolnosci pamiec. Czesto mlode po prostu wyganiam przez drzwi woliery, ktore od razu leca w niebo Niekiedy w pierwszym dniu nie nocuje 50% ale w przeciagu 2-4 dni zazwyczaj sa juz wszystkie. Plusem metody jest to ze nie ma z mlodymi roboty w maju. Nie lapia chorob, nie lazikuja, starszy leg nie wyprowadza mlodszego Do tego mlode sa zdyscyplinowane, lubia tylko golebnik i woliere. Nie ginie wokol domu wiecej niz 2-3 szt na 120 wypuszczonych. Dodatkowym plusem jest ze mozna dluzszy czas mlode obficie karmic co wplywa dodatnio na rozwoj. Rowniez na lotach mlodych pozwala ta metoda osiagac super wyniki. Niejednokrotnie mialem kilka-kilkanascie pierwszych przy udziale 7000-8000szt. Rowniez wielu znajomych po zastosowaniu tej metody raz; przyznali ze nie widza lepszej. Dobry lot!!
maryjan
IP:78.157.190.2
postów:120

2011-04-29 08:00:43

tylko trzeba mieć zdrowe serce albo w pierwszych dniach gdzies wyjechac
koralgol
IP:83.22.191.186
postów:744

2011-04-29 15:03:55

schlepi01 napisał" ja tam z młodymi się nie pieprzę jak tylko zaczęły latać po gołębniku to kilka razy dziennie wykładałem na wylot żeby nauczyć ich wchodzić potem na dach wyrzucałem i kilka razy wyniosłem przed gołębnik za każdym razem coraz dalej od razu spieprzały na gołębnik a jak już zaczęły same wychodzić to dałem im parę dni spokoju a dzisiaj rano tyczka i szmata polatały 5 minut i na dach to był ich pierwszy lot jutro też ich pogonię jak same się nie zerwą. muszą się nauczyć jak najszybciej oblotów u mnie nie mogą siedzieć pół dnia na dachu. " Schlepi wrzuć wszystkie młode w tym tygodniu na lot.To dopiero jest metoda.
ptak540
IP:77.114.84.16
postów:393

2011-04-29 15:27:01

Ja zmlodymi postepuje standardowo czyli sa odsadzane do golebnika dla mlodkowi kosz maja przezpierwsze dwa tygodnie mam kosz otwarty caly dzien bywa ze te mlodki [silniejsze] wyleca prosto z kosza w lot wtedy sie jakies zgubia. Metoda Marka i hodowcy258 niewchodzi u mnie w gre
speed
IP:77.114.95.209
postów:3072

2011-04-29 19:15:26

Z metodą Hodowcy0258, jeszcze się nie spotkałem i gdyby nie jego ostatnie (sensowne) wypowiedzi potraktował bym to jak dobry żart ... no ale każdy ma swoje metody

... w tym roku robię tak jak zawsze, czyli młode zanim będą obletane, mają pełną wolność i ubogą karmę Metodę Marka Trzaski przerabiałem w tamtym roku, czyli obloty, już dorosłych młodych z woliery i u mnie się nie sprawdziła, bo straciłem na 100 szt. ok. 30 młodych, może miałem pecha i silne w tym wieku młode poszły z jakim stadem, w każdym razie takie wypuszczenie to jest na początku szok i broń boże puszczać wtedy, kiedy mogą iść jakieś gołębie z lotu, bo mamy pozamiatane...

... w tym roku powróciłem do starej metody, tj. młode po odsadzeniu mają wolny oblot i pełną swobodę, zanim się nie obltają, z ubogą karmą, muszą być wcześnie odsadzone i w większej ilości jednocześnie, gdyż lepiej się czują w nowym gołębniku i tak jak napisał Sajmon nie mają wlotu standardowego, tylko dużą platformę przed wejściem, żeby sobie wychodziły, jest oczywiście i wolierka ...w tym roku jeszcze żaden nie zginął, ale w każdej metodzie najważniejsza jest zasada, żeby nie oblatywać razem ze starymi i nie robić oblotów w dni kiedy lotuje "cała Polska".
Aron1
IP:83.238.44.52
postów:3839

2011-04-29 19:36:59

Metody H-258 zgodnie z jego prośbą nie będę komentował.Ja swoje młode po przniesieniu wypuszczam na swobodny oblot,nie wysadzam i nie zmuszam do wyjścia.Po osiągnięciu pełnej sprawności w locie przechodzę na obloty kontrolowane.W sytuacji gdy dokładam pózniejsze młode,te starsze przeganiam do woliery i dopiero po około 2-3 tygodniach wypuszczam wszystkie młode wspólnie.Być może są rejony wymagające bardziej perfidnych metod,ale u mnie jest to zbyteczne.Wychodzę z założenia,że dobry młody musi wrócić na gołębnik,o ile nie spotka go jakies nieszczęście.Jesli nawet jakiś sie zagubi,to nigdy nie pytam kolegów czy może do nich zawitał.
hodowca0258
IP:87.204.122.179
postów:10471

2011-04-29 19:45:14
Aron1
Jak dobrze wiesz mieszkam w okolicy Opola. To glówna trasa przelotu ptaków ze Śląska Jaka,to masa-wiadomo.Oczywiście,w dniu lotu ptaki zamykam,ale najgorszy jest poniedziałek i wtorek.Wtedy to,te bumelanty zabierają nasze młode.Te spóżnialskie wracają całymi "ławicami". Może nie wiesz,jak to jest, bo u Was nie ma takiego zjawiska.
Aron1
IP:83.238.44.52
postów:3839

2011-04-29 19:59:33
Hodowca 258
Mając na myśli liczne przeloty gołębi wspomniałem,że być może sa specyficzne rejony...jednak mimo wszystko trudno mi zaakceptować Twoją metodę,ale nie upieram się skoro przynosi oczekiwane efekty.
michal1111
IP:178.56.86.53
postów:2512

2011-04-29 22:50:44
H0258
mam Cie za autorytet ale w zyciu golebia nie skleje niech gina nawet jak sa najmadrzejsze ale golab jest po to zeby latac a dla mnie tak to robia okoliczni golebiarze pozdrawiam
ramb123
IP:77.115.26.111
postów:266

2011-04-30 15:13:15

ja z metoda h 258 spotkalem sie jusz kolega tak przez pewien czas robil lecz, sporo takich mludkow jastrzebie zjadly i sasiadow koty
patryk46
IP:83.31.252.42
postów:1815

2011-04-30 15:29:59

Spotkałem się z gołąbkiem co miał na obydwu skrzydłach przycięte po dwie pierwsze lotki pierwszego rzędu.Zadzwoniłem do hodowcy,że się przybłąkał zapytałem o co chodzi z tym przycięciem.Odpowiedział,że robią tak w jego stronach aby gołąbki nie odchodziły.Tak się stało,że oddaliło Mu się 18młodych jednego dnia gdzie jeden trafił do Mnie 180km od swojego gołębnika.Co kraj to obyczaj:)
hodowca0258
IP:77.253.68.134
postów:10471

2011-04-30 20:28:36
Michał
Ten ptak lata,ale czuje,że nie jest w pełni dysponowany i dlatego nie oddala się od gołębnika.Jeżeli się zerwie i lata z innymi, to jako jeden z pierwszych siada na dachu. NIE wiem,po co te głupie ,co niektórych wpisy.
hodowca0258
IP:77.253.68.134
postów:10471

2011-04-30 20:30:57
Moje
31 młodych,mam już w ten sposób przygotowanych do wyjścia na dach.
patryk46
IP:83.31.252.42
postów:1815

2011-04-30 20:31:58
hodowca 0258
A ja się z Tobą zgadzam.Nie praktykowałem tak ,ale coś w tym musi być.Tak jak opisałem wyżej czy tak też warto robić?
hodowca0258
IP:77.253.68.134
postów:10471

2011-04-30 20:33:26
patryk46
Ja mówię o jednym skrzydle.
patryk46
IP:83.31.252.42
postów:1815

2011-04-30 20:38:15

Wiem dlatego zadałem pytanie,ten hodowca przycinał też inne lotki.Czy to akurat miało sens?
hodowca0258
IP:77.253.68.134
postów:10471

2011-04-30 20:47:21
RAMB
Cytuję:"ja z metoda h 258 spotkalem sie jusz kolega tak przez pewien czas robil lecz, sporo takich mludkow jastrzebie zjadly i sasiadow koty". Ja Ci gwarantuję,że te mlódki sa sprawne\jezeli są zdrowe\ i nie takie bajery opisuj na forum.One potrafią w odpowiednim momencie sie zerwać,ale nie robią to z powodu tego,że ktoś np.- tam czymś głośno stuknął. Bez przesady.
michal1111
IP:91.94.188.229
postów:2512

2011-04-30 21:43:40
H0258
ja sie ciesze kiedy mi mlody leci i nie ma go godzine a jak wroci to gwizdne i jest w srodku u mnie maja full ale musza wchodzic kiedy ja chce w zeszlym roku stracilem ponad polowe kolo domu ale to przez to ze w niedziele otwieralem bo bylem w domu i korcilo-:)pozdrawiam
zawadzki
IP:79.185.129.142
postów:1063

2011-05-01 07:37:17

Umnie mlode po odsadzeniu maja do konca czerwaca po poludniu wolny oblot.Lataja kiedy chca i jak chca.W lipcu w prowadzam dyscypline.Po odsadzeniu karmie dobrze w miare czym lepeiej lataja i dluzej tym wiecej zaczynam dosypywac jeczmienia..Wzeszłym sezonie na 50 mlodych zgineło 2 sztuki kolo domu.Kol hodowco dobrze ze napisałes o takie technice przy mlodych.Bo ja jak i Michał myślałem ze tylko łapacze podwiazuja gołebie.
opal
IP:188.33.222.39
postów:743

2011-05-01 08:43:57
zawadzki
Łapacze wiązali,wyrywali lub cięli lotki.Ale tylko Ci co nie znali się na gołębiach.Dobry gołębiarz nigdy nie ograniczał możliwości lotu oblatywanemu obcemu gołębiowi.A już wiązanie własnych młodych wychowanych w swoim gołębniku to paranoja.Mnie przez 35 lat wolnego oblotu zginął jeden młody krymek.Zabrało go stado gawronów (tzw wronie wesele).Nieraz któregoś złapał jastrząb i to wszystko.Młody ma sam znależć wylot sam wyjść na dach i sam z powrotem trafić do gołębnika.Wynika z tego,że moje niektóre białe do lotu(chodziły z pocztowymi w pola) były cwańsze od młodych pocztowych.Miałem linię murzynów(ciemnych).One były tak cwane,że młodym wystarczył dzień czy dwa na dachu i wracały z kilku kilometrów.Dawałem takie młode wielu kolegom.Efekt zawsze ten sam.Gołębie wracały.Potem nauczeni doświadczeniem,brali ode mnie jajka lub młode ,które jeszcze nie wychodziły pod kratę.
marcin_
IP:83.220.120.26
postów:2917

2011-05-01 09:17:18

Opal Ty to umiesz bajki pisac:) dwa dni na dachu i mlody z paru kilometrow wrocil hehe
opal
IP:188.33.222.39
postów:743

2011-05-01 09:20:21
Marcin
Dwa młode ciemne,które wychodziły tylko pod kratę(nie były ani razu na dachu) wziął od mojego dziadka fryzjer z Czerwińska p.Krysa.Wróciły następnego dnia.To było bardzo blisko,około 2,5 km.Jednak gdy teraz patrzę na Wasze pocztowe pchające się na siłę do obcego gołębnika(dawniej to było nie do pomyślenia) to wcale się nie dziwię,że nie możesz w to uwierzyć.Co to za pocztowe,że trzeba wiązać własne młode by nie poginęły ? Jestem w szoku bo pierwszy raz o czymś takim słyszę.
opal
IP:188.33.222.39
postów:743

2011-05-01 09:41:22
Marcin
Dostałem pocztową od kumpla mieszkającego ode ,mnie około 100 km.Sparzyłem ze swoim samcem i gdy zniosły jajka to ją wypuściłem(oczywiście bez wiązania).Wiedziałem,że jej nie utrzymam.I tak było.Samica zeszła z jajek,usiadł samiec a ona wyszła na dach.Rozejrzała się po okolicy i tyle ją widziałem.Jednak tego samego dnia wróciła gdy przyszła jej pora by zmienić samca na jajkach.Kumpel opowiadał,że gdy zobaczył ją w gołębniku to ją złapał i nakładł jej po łbie szmatą.Chodziła do niego często,ale zawsze wracała.Gdy młode wyszły na dach w drugim czy trzecim dniu zerwały się za matką i poszły za nią do kumpla.Kumpel je widział u siebie na dachu.Opowiadał ,że zachowywały się jakby je dach parzył w stopy.Co chwilę się zrywały ,to znowu siadały.Po kilkunastu minutach poszły w górę i wróciły do domu.Samica wróciła dopiero po południu.Nie wiem czy miałeś ptaki,które żerowały w polach ? Młode po dwóch trzech dniach zrywały się ze starymi i też szły w pola.U mnie chodziły w pola pocztowe,murzyny,bociany i wyszfance.Rysie też żerowały ale siadały na polach blisko gołębnika.Gdzie latały pozostałe i na jakie odległości cholera ich wie.Często z pól przyprowadzały za to obce.Natomiast srebrniaki,perłowe i sroki angielskie pilnowały się podwórka.
Aron1
IP:83.238.44.52
postów:3839

2011-05-01 10:13:49
opal
Piszesz:".Dostałem pocztową od kumpla mieszkającego ode ,mnie około 100 km......Gdy młode wyszły na dach w drugim czy trzecim dniu zerwały się za matką i poszły za nią do kumpla.Kumpel je widział u siebie na dachu.Opowiadał ,że zachowywały się jakby je dach parzył w stopy.Co chwilę się zrywały ,to znowu siadały.Po kilkunastu minutach poszły w górę i wróciły do domu..." Pierwszy raz spotykam się z taką historią i wybacz nie wierzę w nią,chyba poniosła was fantazja:).
siwy7
IP:217.96.115.217
postów:1095

2011-05-01 10:39:30
Opal
Ja Ci wierze ,też mógłbym opowiedzieć podobne historie.Ten co trzyma gołębie zamknięte przez cały rok, dając im fury chemi zapobiegawczo, tego nie zrozumie.On ma rodowody i bande zdechlaków, które potrafią wrócić tylko z lotu w kupie i przy pięknej pogodzie.Ja trzymając gołębie w wolnym oblocie. Cały rok a szczególnie w sezonie lotów, nie nadążam wyganiać tego dziadostwa ze swojego gołębnika.
krzych0275
IP:188.47.6.88
postów:312

2011-05-01 10:51:10
siwy7
TY wyganiasz czyjeś a ktoś Twoje!
marcin_
IP:83.220.120.26
postów:2917

2011-05-01 11:40:19

Opal 2,3 dni na dachu i przelecialy 100km i wrocily? niezly "towar" macie:)
Amnesia
IP:77.253.81.115
postów:86

2011-05-01 12:31:27

A gdyby tak u młodych zostawić starą parę i one by nauczyły młode o co chodzi? Praktykował to ktoś?
Aron1
IP:83.238.44.52
postów:3839

2011-05-01 13:43:51
siwy
Nie krępuj sie i opowiedz jakąś ciekawą historię,chętnie posłucham.
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 14:03:36
siwy
Powiat płoński to było dawniej zagłębie malinowe teraz truskawkowe.Część towaru szło na skup ale ponieważ ceny były słabe to chłopaki pokupowali samochody ciężarowe i wywozili całe "Stary" towaru w Polskę.W lato towar szedł tam gdzie było dużo wczasowiczów,czyli na Mazury i Wybrzeże.Warszawa była nasycona i było dużo konkurencji więc pośrednik wiedział,że im dalej wywiezie towar tym łatwiej go sprzeda.Na jesieni brali jabłka i ziemniaki i pruli na południe.Dlaczego?Bo tam był węgiel.Sprzedawali towar a w kopalniach kupowali węgiel i sprowadzali do nas.Jednak by sprzedać towar niejednokrotnie musieli jechać do Przemyśla czy Jeleniej Góry.Najlepszy zbyt był tam gdzie były ośrodki wczasowe i sanatoria.Większość gołębiarzy oprócz ozdobnych ,trzymała pocztowe.Mój kuzyn nawet obecnie je trzyma w wolnym oblocie.Do niedawna było 40 teraz jest 9 bo resztę załatwiła kuna(nie chciało mu się na noc zamknąć wylotu).Pocztowe to była plaga.Lęgło się to na potęgę a zbytu na nie nie było żadnego.Więc gołębiarze łapali na wieczór ile im się udało ,pakowali w kartony i dawali na wywiezienie tym co jeżdzili z owocem.I nikogo nie obchodziło,czy to młody czy stary czy samiec czy samica,brali jak leci(tzn brali te ,które im się udało złapać).Bo nie zawsze one mieszkały w gołębniku.U mnie lęgły się na belkach w stodole w oborze i na oborze tam gdzie składuje się siano.Wystarczył występ muru czy kawałek deski i już wiły sobie gniazdo.Pora roku i pogoda też nikogo nie obchodziła.Jechał samochód to brał pocztowe.Moje wracały miedzy innymi ze Świeradowa i z Koszalina.Jarka wróciły z Przemyśla i Kołobrzegu.Nikt im nie mierzył czasu przelotu i nikt specjalnie nie liczył ile zostało po drodze bo niejednokrotnie nawet nie wiedziałem ile upchnąłem w kartonie.Jednak zawsze wracały.One były nie do wytępienia.I nawet teraz już mało rolników hoduje ozdobne(młodzi poszli do miasta) ale pocztowe widzę jeszcze na kilkunastu dachach.Nikt im nie daje jeść(żywią się z kurami) nikt na nie nie dmucha i chucha a mają się świetnie.
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 14:44:11
siwy
Jeszcze jedno mnie zastanowiło w Twoim poście.Piszesz lot w kupie.Gdy wysiewali rzepak to na takich polach żerowały setki jak nie tysiące pocztowych wymieszanych z białymi.I ciekawa rzecz gdy pogoniłeś to towarzystwo to zerwały się kilka chwil pokrążyły i natychmiast się dzieliły na grupy(gołębniki) i każda grupa pruła w swoją stronę.Nawet gdy ganiałem swoje to białe nieraz szły w ścinkę z innymi stadami białych,pocztowe nigdy.Pocztowe latały osobno.Gdy 30 lat temu pocztowe szły z lotu(Płońsk,Płock,Mława,Ciechanów) to szły grupami.Jedna grupa za drugą.One nawet nie przecinały innych stad tylko je omijały i leciały w swoim kierunku.Pod takie pocztowe mogłeś gonić do usranej śmierci.Nigdy nie weszły w ścinę.Teraz jest inaczej.Gołębie latają i siadają pojedynczo a każdy leci w innym kierunku.Na niebie wyrażnie widać,że one błądzą i nie wiedzą gdzie mają lecieć.Tamte szły pewnie i zdecydowanie te nowe są na niebie strasznie niepewne i wystarczy,że jakiś biały zerwie się z dachu a taki pocztowy już pikuje w dół.Ja na woliery na sezon lotów zawsze zakładałem(w firmie) dach z winylu.Wtedy mniej pocztowych siadało bo nie widziały z góry ptaków w wolierze.Teraz u Jarka też to zrobimy.Właśnie dałem winyle do zgrzania.
ramb123
IP:77.113.45.134
postów:266

2011-05-01 15:36:31
h258
nie opowiadaj chlopie ze one sa w stu procentach sprawne jak maja lotki zwiazane to tak jak by ci kule do nogi przywiazal i mial bys znia przez pewien czas chodzic
młody
IP:86.26.53.214
postów:317

2011-05-01 16:12:29

Witam ...tego zwiazywania nie bede komentował!...a co do tych pchajacych sie obcy do gołebnikow to teraz wiekszosc gołebi nawet nie chodzi po ziemi tylko golebik-powietrze-kabina,tak hoduje dzis wiekszosc.Nie ma sie co dziwic, ze taki golab juz w pierwszym dniu sie ładuje do obcego gołebnika,on 3dni nie przezyje na polu/dworze!tak dzis wyglada "profesjonalna"hodowla to dzieki takim metoda są wyniki a zarazem tak duze straty,to oczywiste.Pozdrawiam
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 16:20:10
młody
20-30 lat temu wiele pocztowych z obrączkami,żyło w Warszawie.Przyłączyły się do miejskich i doskonale same sobie dawały radę.Teraz od długiego czasu już gołębi z obrączkami w Warszawie nie widuję.
młody
IP:86.26.53.214
postów:317

2011-05-01 16:25:14

hehe własnie siedziałem w kibelku i pomyslalem o tym samym tylko krakowie pare100tek golebi i jeden z obraczka..ale to wlasnie wynika z takiego prowadzenia stada, to nawet nie jest hodowla wolierowa!wiekszoasc nie ma wolier!pomysl teraz jak ktos ma nieopowiedni golebnik i przepelniony,a golebie sa 2hdziennie i to tylko w powietrzu.Pozdrawiam
janssen3
IP:69.231.71.96
postów:710

2011-05-01 16:26:12
OBLATYWANIE MLODYCH!
Ja takie triki o ktorych pisze h258 stosowalem 55-lata temu jak dostalem parkie mlodych od sasiada, od kad trzymam pocztowe, zadnych ceregiely nie stosuje po 4-rych tygodniach od sadzam przez tydzien siedza pod siatko i po tygodniu na glodnego otwieram klape i po zapoznaniu sie z otoczeniem wolanie do srodka do karmy i klapa zamykana do konca dnia i tak co dzien az do wolnych oblotow, tylko jeden warunek stosuje na glodnego sa wypuszczane.DL.
młody
IP:86.26.53.214
postów:317

2011-05-01 17:03:05

Opal jak lubisz czytac, to moze i czegos sie dowiesz..http://www.brieftaubensport-international.com/pl/archiwum-czasopisma/ Wzkapsa..a to cytat z tego magazynu nie tylko"My"sie zastanawiamy nad przyszloscia..Sport gołębiarski nie może jedynie koncentrować się na zdobywaniu sukcesów. To hobby musi stwarzać każdemu, kto zdecydował się uprawiać to hobby, możliwość przebywania we wspólnocie, w której czuje się dobrze. Dotyczy to również hodowców bez sukcesów, tzw. dostarczycieli konkursów.Pozdrawiamkliknij link
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 17:05:01
młody
A ilu hodowców pocztowych zadziera nosa i o wolierach hodowców ozdobnych piszą z pogardą.I cały czas im się wydaje,że ozdobne to grzebanie w genach i klonowanie.Niektóre posty świadczą o tak małej wiedzy,że jest to wprost żenujące.A sami trzymają na rozpłodzie ptaki tylko dlatego,że kupili je od hodowcy z nazwiskiem lub miały dobry rodowód(często sfałszowany).Trzymają ten rozpłód w zamknięciu(nieraz bez wolier jak piszesz) i rozmnażają gołębie,których nigdy nie sprawdzili w locie.A nazwiska i rodowody nie latają.Taka jest prawda.Na rozpłód powinny iść tylko te gołębie ,które osiągnęły dobre lub bardzo dobre wyniki w lotach.A tak nie jest.Bo płowy lata dalej.Bo to jest krótkowzroczna polityka.Gdzie na pierwszym miejscu stawia się wyniki osiągane tu i teraz a o przyszłości się nie myśli.Ile dobrych polskich ptaków zmarnowano ? Ile koków sprowadzono z zachodu.Gołębie w rozpłodzie to wolny oblot.Bo to stary wyprowadzi młodego na dach,nauczy jak żerować na podwórku,zapozna na którym dachu można siadać a na którym nie.Tak to się odbywało w hodowlach od wieków.Teraz jest wszystko postawione na głowie.Ptaki są zamknięte w więzieniu i mają tylko godzinę czy dwie spacerniaka.I oni chcą mieć zdrowe silne ptaki.Dodatkowo jeszcze je faszerują niepotrzebnie antybiotykami.Miałem(większość nie żyje) kilku kumpli po długich wyrokach.Ich cera była szara i ziemnista, a w wieku 35 lat po 10 latach odsiadki wyglądali 20 lat starzej.Takie są też obecne pocztowe.I to jest koniec mitów,że pocztowe to okazy zdrowia.Chociaż dawniej tak było.I drapole to wyczuły.One polują teraz tam gdzie posiłek zdobędą bez zbytniego wysiłku.
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 17:23:49
młody
Dzięki chętnie przeczytam.Pierwszy artykuł i od razu strzał w dychę:"Filip, jak czuje się ktoś, kto dwukrotnie z rzędu wygrywa mistrzostwo Belgii? „Naturalnie wspaniale! Oczywiście jest to rezultat dobrze funkcjonującego zespołu. Obok naszego pielęgniarza Francois Jamar w skład zespołu wchodzi mój syn Jo i żona Jacqueline, właśnie oni mają duży wkład w hodowle. Ja osobiście jestem bardziej zajęty obserwacją gołębi, ich zachowaniem na gołębniku i podczas treningów. Do tego dochodzi jeszcze mój syn Raf, który jako znany weterynarz zajmuje się stroną medyczną naszej hodowli. Każdy odpowiada za swoją działkę, dlatego codziennie siadamy razem by wspólnie omówić zauważone problemy. O ile wynikła jakaś potrzeba, wtedy wprowadzane są zmiany. Z drugiej strony czuję małą obawę, gdy myślę o nowym sezonie. W końcu „co ma być to będzie”. Tak jak zeszłoroczny i obecny tytuł zawdzięczamy wyłącznie grupie super gołębi. Wtenczas od razu myślę o „Yvan“, ale także o „Power“, „Magnum“, „De Jules“ oraz „Dallas“, zrobiły więcej niż tylko zwróciły na siebie uwagę! I dlatego wszystkie te gołębie przeznaczone są do gołębnika rozpłodowego."A PŁOWY LATA NADAL
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 17:40:48
chemicy
Gdzie tu jest napisane o chemii między lotami????:"Przy powrocie z lotu mają czystą wodę do picia oraz swoje partnerki. Gdy samiczki są zabrane do woliery samczyki po raz pierwszy otrzymują karmę. Skład mieszanki 50 % super diety i 50% lotowej, a do wody Electro Forte (elektrolity) i wszystkie ptaki zostaną zakroplone „Golden Eye Drops“. W niedziele nie ma oblotów. Znowu dostaną 50 % super diety i 50% lotowej. Ta karma jest zmieszana z Zell Oxygen (drożdże płynne) oraz Optimix. Ostatnie pięć posiłków to 100% karma lotowa. Karmimy we wspólnym karmiku. Mama Jacqueline odmierza karmę łyżką stołową."
młody
IP:86.26.53.214
postów:317

2011-05-01 17:55:06

Opal nawet jak przeczytasz wszystko,dasz jakis "zrzut"to nie spodziewaj sie wiele:))...to takie Polskie:))..Mój nowy weterynarz po raz pierwszy zbadał moje gołębie, stwierdził poważną infekcję trychomonadami. „to dla mnie nic nowego” stwierdziłem. „W ostatnich latach, pomimo przeprowadzenia wszelkiego rodzaju kuracji, podczas każdego badania stwierdzano obecność ogromnych ilości trychomonad.” „Dam ci radę, aby w tym momencie nie robić niczego. Poczekajmy na dalszy rozwój wypadków. Jestem przekonany, ze twoje gołębie bez jakichkolwiek kuracji dobrze sobie poradzą z trychomonadami.” To było 13 lat temu. Wówczas byłem bardzo sceptyczny i obawiałem się najgorszego. Dzisiaj wiem, że moje obawy były bezpodstawne, a mój nowy weterynarz, dr Marien, miał rację. W przeszłości moje gołębie miały stale trychomonady. Po przeprowadzeniu badań mikroskopijnych wymazu z wola, potrzebne było pilne przeprowadzenie kuracji. Nowością dla mnie w tej chwili było zalecenie, aby nic nie robić. Weterynarz u którego się dawniej konsultowałem, za każdym razem zalecał mi przeprowadzenie kuracji. Tych zaleceń się też trzymałem. Ponadto zalecono mi, aby po każdym zniesieniu dodatkowo przeprowadzić trzydniową kurację. Co też czyniłem. Zbyt szybko zapomniałem już, że przed ponad czterdziestoma laty w ogóle nie znałem trychomonad. Przypominam sobie jak dotarłem do pierwszego środka medycznego przeciwko trychomonadom. Kiedyś kupiłem gołębia. I gdy żegnałem się z hodowcą wcisnął mi on coś do ręki. „Weź to” powiedział do mnie „to musisz dać swoim gołębiom przed ich sparowaniem.” „Po co mi to” zapytałem. „Po to aby młode w gnieździe nie dostały żółtego guzka.” Żółty guzek był mi znany i obserwowałem kiedyś, jak mój sąsiad młódkowi smarował żółte naloty tynkturą jodową. Moje gołębie czegoś takiego jeszcze nie miały, dlatego też tego środka leczniczego wówczas nie zabrałem, lecz uprzejmie odmówiłem. Była połowa lat sześćdziesiątych. Wówczas lotowałem razem z moim ojcem i to z dobrymi wynikami. I bez podawania jakichkolwiek medykamentów. Gołębie które zachorowały były usuwane, i sprawa była załatwiona. W ten sposób postępowali również wszyscy moi koledzy ze związku.Kilka lat później zacząłem się intensywniej zajmować hodowlą gołębi. Zacząłem prenumerować czasopismo dla hodowców gołębi, czytać książki, odwiedzać wystawy związkowe oraz z wielkim zaciekawieniem wysłuchiwałem wykładów weterynarza. Przy tej sposobności dowiedziałem się jak chore w rzeczywistości były nasze gołębie, o czym nie mieliśmy pojęcia. Prawie całe hodowle zainfekowane były trychomonadami, kokcydiami, salmonellami i nie wiadomo czym jeszcze. Oczywiście był najwyższy czas, aby przeprowadzić badania weterynaryjne. Nie chciałem w to uwierzyć, ale one były naprawdę chore, chociaż nic nie mogłem u nich spostrzec. Zarażone były trychomonadami i czasami również kokcydiami, tak jak to lekarz weterynarii powiedział. Miałem natychmiast przeprowadzić działania zaradcze. Co też niezwłocznie przeprowadziłem. Nie mogłem jednak stwierdzić, aby po przeprowadzeniu kuracji gołębie stały się zdrowsze. Nie leciały też lepiej niż poprzednio. Jednak pod koniec lat siedemdziesiątych moje gołębie rzeczywiście zachorowały. Można było też z łatwością zauważyć tego symptomy. Niektóre ptaki miały niewłaściwy kał, chudły, inne nie chciały latać. Więc natychmiast udałem się do weterynarza. Wynik badania brzmiał: paratyfus. Po zakończeniu kuracji antybiotykowej wszystko wróci do normy, powiedział weterynarz. Tak jednak się nie stało, gdyż kilka tygodni później zachorowały kolejne gołębie. Przypadkowo wyczytałem w pewnej belgijskiej gazecie na temat szczepienia przeciw salmonellozie. Zabrałem jednego chorego gołębie i pojechałem do Belgii. Diagnoza brzmiała podobnie, paratyfus. U moich gołębi przeprowadzono kurację Altabaktinem i następnie zaszczepiłem je szczepionką opracowaną na Uniwersytecie w Gent. Te środki przyniosły efekty. Nie zachorował żaden gołąb więcej, a kolejny sezon był jednym z najbardziej udanych. Od tego momentu medykamenty stały się stałym elementem w mojej hodowli. Co roku na wiosnę „w ciemno” przeprowadzałem kurację Altabaktinem, a przede wszystkim u moich gołębi rozpłodowych i u wdowców w trakcie sezonu lotowego w równych, czterotygodniowych..nie wklejam reszty:))
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 17:58:12
medykamenty
Niektórzy sądzą, że krótszy czas trwania konkursu z wyższą przeciętną szybkością przelotu są przypuszczalnie do zawdzięczenia lepszej opiece weterynaryjnej, lepszym medykamentom oraz lepszemu zaopatrzeniu w poprawiającym formę środkom. Jestem jednak innego zdania. Poprzez to, że do sportu gołębiarskiego weszła medycyna weterynaryjna, a my hodowcy przy każdej drobnostce sięgamy po buteleczkę środka medycznego, rozpowszechniło się przekonanie, że podawana woda każdego dnia powinna mieć inny kolor, nasze gołębie nie stały się lepsze, lecz delikatniejsze i bardziej podatne na wszelkiego rodzaju dolegliwości. "
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 18:06:47
młody
To jest standard gdy lekami i kuracjami zastępuje się układ odpornościowy ptaka.Jednak jest już w Polsce kilku wetów,którzy zalecają to samo.Jest inwazja,nie leczymy.Ptak ma sobie sam z tym poradzić.Hodowca wspomaga wtedy ptaka naturą,stosuje rotacyjne pojenie i częściej sprząta.To nie leki i szczepionki spowodowały,że żyjemy dłużej.To "krzyż higieny" to uczynił.
michal1111
IP:31.60.1.14
postów:2512

2011-05-01 18:09:23
Opal
a jaka jest przyjemnosc siasc na laweczce i patrzec w woliere?piszesz o tych rodowodach u dobrego hodowcy dostaja w leb te co sie nie sprawdzily a z tymi golebiami z wynikami to tez nie jest tak do konca zapytaj kol.Flowera ladnie kiedys to opisal pozdrawiam
młody
IP:86.26.53.214
postów:317

2011-05-01 18:12:53

Opal mnie przekonywac nie musisz!Nie zamęcz tylko "chłopakow"na pewno to czytali a i tak wiedza swoje:))
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 18:35:52
michał1111
Nie rozumiem o tej wolierze.Dla mnie rozpłód to zdecydowanie wolny oblot.A woliera to konieczne minimum.Gdy ktoś prowadzi rozpłód bez wolnego oblotu lub bez obszernej woliery to jest niespełna rozumu.A kto Ci mówi,że po dobrym lotniku musi wyjść dobry młody?Tak łatwo nie ma.Jednak jeżeli trafisz na wybitnego lotnika ,który daje na rozpłodzie wybitne (lub bardzo dobre )młode.To wtedy wiesz,że masz gołębia na którego trzeba koniecznie założyć linię.I nie wyobrażam sobie innego hodowania jak ten opisany przez mistrza z Belgii.Wszystkie gołębie,które były bardzo dobre w lotach po sezonie trafiają na rozpłód i tam są dokładnie sprawdzane(tzw.kojarzenia próbne).A zastępuje je w lotach młode pokolenie.A nie tak jak u nas,że dobry lotnik lata i lata aż zginie.Bo hodowca jest krótkowzroczny i interesują go tylko konkursy.I dlatego na zachodzie patrzą na nas jak na trzeci świat.
opal
IP:46.112.46.9
postów:743

2011-05-01 18:39:38
młody
Wiem o tym i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze.Smutne jest też to,że wielu wetów ma jeszcze klapki na oczach.Ewentualnie są nieuczciwi i pazerni na kasę.Długo się zastanawiałem nad tym dlaczego Tomek postępuje inaczej jak Szeleszczuk i jego grupa.Oni tylko doili ze mnie kasę i przywozili całe bagażniki specyfików.Tomek wyprostował stado i nauczył mnie prawidłowej hodowli wolierowej.Ptaki są zdrowe a ja nie muszę kupować leków i specyfików.Zostały tylko szczepienia i badania kontrolne .Co to za interes dla weta? On jest na tyle uczciwy w stosunku do hodowcy,że pisze wprost,że wszystkie produkty z jego darmowego programu można zastąpić warzywami i ziołami.Pozornie taki wet działa wbrew swoim interesom.Bo przecież wet zarabia na leczeniu.Jednak tylko pozornie.Bo Tomek to nie tylko wet,to także doradca hodowcy.On zna wszystkie nowinki renomowanych firm.Ma do nich dostęp na rynku hurtowym.Ma duże zniżki przy zakupie więc może udzielać swoim klientom dużego rabatu.Ponadto daje gwarancję ,że nie kupisz podróby.Taka sytuacja jest dla mnie bardzo komfortowa,mam zdrowe ptaki,wiem o wszystkich nowościach ,kupuję je dużo taniej niż na targu czy w normalnej lecznicy i wiem,że nie kupię podroby.I to zdecydowało o tym,że Tomek ma pełen kredyt mojego zaufania.Każe urwać łeb mojemu najcenniejszemu ptakowi to zrobię to bez wahania.A inny wet będzie leczył i leczył i leczył i doił ze mnie kasę.I dlatego inny wet już nigdy nie wejdzie do mojego gołębnika.A Tomek jest tam zawsze mile widzianym gościem.
michal1111
IP:79.162.118.229
postów:2512

2011-05-01 19:32:14
Opal
slicznie napisales ale szkoda ze nie zrozumiales o tej laweczce ktora jak kiedys pisales Ci wystarcza-:)dlaczego nie zalozysz pocztowych i nie zaczniesz lotowac?
opal
IP:188.33.101.198
postów:743

2011-05-01 19:45:21
michal 1111
Mam być następną złotą kurą Kawalera ? Mam 58 lat od 45 lat hoduję ozdobne.A ponadto jestem zakochany w karierach,chociaż moja żona je nazywa"te z mózgami na wierzchu".Mam swoich przyjaciół wśród czołowych hodowców na świecie.Mam dobre ptaki.By nie pozbawiać się szans na wystawie europejskiej zapisałem się do Niemieckiego Klubu kariera.Bo oni ostatnio wygrywają w Europie.I co mam to zostawić i zacząć z pocztowymi.Ja zanim sprowadziłem pierwszego kariera dwa lata poświęciłem na naukę.Objechałem po kilka razy czołowe hodowle w Polsce.Znam hodowców,znam ich najlepsze ptaki i ich pochodzenie.A w pocztowych bym musiał zaczynać wszystko od początku.Zanim bym poznał hodowców i ich wyniki i czołowe polskie ptaki minęłoby 3 lata.Nie, za stary już na to jestem.Starych drzew się nie przesadza.
michal1111
IP:79.162.118.229
postów:2512

2011-05-01 20:02:21
Opal
mialem sie Ciebie zapytac czy nie pora sprobowac nowych wyzwan skoro z karierami osiagnales wszystko ale kazdy robi to co lubi bo to jest najwazniejsze a czy ja jestem zlota kura-:)?moze i tak ale dla mnie to smieszne takie glupie dyskusje pozdrawiam
janssen3
IP:69.231.71.96
postów:710

2011-05-01 20:06:08
KOL OPAL.
To moze mi daradzisz co mam robic, po 32-letnim po bycie za oceanem za 59-dni laduje na Okeciu i mam zamiar zaczynac od poczatku, oczywiscie hodowle pocztowych i oczywiscie bylem zakochany od mlodych lat w ptakach ozdobnych szczegolnie w krotko dziobach i tylko nadmienie ze za 2- miesiace koncze 64-wiosen.DL.
Miroslaw277
IP:87.199.5.130
postów:1461

2011-05-01 20:36:42
opal
Moj znajomy ma 90 lat i w tym roku kupił jeszcze elektronikę,przysłał obrączki żeby uchować po srokach młodych jeszcze.I nie mówi ze za późno. WLASOTA go zna bo byl u niego ze mna 3 lata temu.Pozdrawiam M.B
opal
IP:188.33.141.172
postów:743

2011-05-01 20:42:49
michał1111
Ja nigdzie nie napisałem,że osiągnąłem wszystko.Napisałem tylko,że mam dobre ptaki i gdy zamknę oczy to widzę ten swój wymarzony ideał.Czy kiedykolwiek wyhoduję takie idealne kariery.Nie,nigdy.I bardzo dobrze,że to co dziś jest dla nas ideałem ,jutro nim być przestaje.Bo inaczej to by nie miało sensu.Doszedłbyś do jakiegoś poziomu i powiedział koniec,finito?Ja mam jeszcze wiele pracy i wiele nauki przed sobą.I nigdy nie poznam wszystkiego do końca.Czy zależy mi na rywalizacji? I tak i nie.Absolutnie nie zależy mi na wystawach czy bandurkach.Jednak gdy widzę błysk uznania i uśmiech na twarzy innego dobrego hodowcy,który ogląda mojego ptaka jest mi bardzo miło.Nawet gdy wystawię na europejskiej to tylko po to by sprawdzić efekty mojego sposobu hodowania.Czy inni odbierają kariery tak jak ja.Jednak cały czas się zastanawiam czy nie dać sobie spokoju ze Związkiem.Jeszcze nie wiem co zrobię.Gdybym zaczął hodować jeszcze pocztowe,to nic bym nie zwojował.Bo tylko wtedy będziesz naprawdę dobry ,gdy poświęcisz wszystko by osiągnąć założony cel i jesteś w tym konsekwentny.Bo nie da rady złapać dwóch srok za ogon.
marcin_
IP:83.220.120.26
postów:2917

2011-05-01 22:00:49

Opal ciezko za Toba nadazyc najpierw piszesz ze hodujesz 35 lat teraz 45 to ile wkoncu? potem piszesz ze od 2 lat golebie sa u Twojego kuzyna ktoremu to nie chcialo sie zamknac wylotu i kuna wpadla do golebnika i z calej hodowli zostalo 9szt. teraz piszesz ze zapisales sie do niemieckiego zwiazku tylko po co jak juz nie masz golebi?

Opal za bardzo chcesz nam udowodnic ze pocztowe sa beznadziejne w porownaniu z ozdobnymi...
opal
IP:188.33.112.215
postów:743

2011-05-01 22:22:22
marcin
A Ty starasz się udowodnić,że nauczyłeś się w szkole czytać a tak nie jest.A już na pewno nie rozumiesz co przeczytałeś.Istnieje jeszcze możliwość,że czytasz co drugie zdanie i wiele tekstu Ci umyka.Bo 35 lat hodowałem w wolnym oblocie,ponadto pisałem i odsyłałem do zdjęć moich i Jarka ptaków.Nie wiem jak jest u Ciebie jednak Jarek ma 4 duże gołębniki wraz z wolierami na ozdobne i piąty gołębnik na wolny oblot z pocztowymi.Ten gdzie weszła kuna.Widzę też,że nie odróżniasz pocztowego od kariera.Nie staraj się zrozumieć bo to na nic.Nie dasz rady.Jednak możesz przyjąć za pewnik,że wiedzą o hodowli gołębi wyprzedzam Cię o lata świetlne.I tak zostanie dopóki będziesz nadal uważał,że pozjadałeś wszystkie rozumy. i Byś więcej się nie męczył to napiszę jeszcze raz.Ozdobnych w 4 gołębnikach jest 200 sztuk.Jeżeli czytanie Cię męczy obejrzyj obrazki(zdjęcia)
michal1111
IP:79.162.118.229
postów:2512

2011-05-02 00:35:55
Opal
ideal to jest cos czego nigdy nikt nie osiagnie ale najwazniejsze ze ktos do niego dazy zycze Ci tego kariera ktorego widzisz jak zamykasz oczy-:)pozdrawiam
opal
IP:109.243.37.146
postów:743

2011-05-02 07:28:27
michał1111
Dziękuję serdecznie .A Tobie życzę byś dołożył starym wyjadaczom.I mam jedną radę.Chcesz być od nich lepszy to musisz wiedzieć o nich i ich gołębiach wszystko.Jednak nie możesz ich naśladować bo całe życie będziesz gonił.Musisz wypracować swoje metody hodowli,przeanalizować jaki oni błędy popełniają i ich unikać.Chodzi mi o faszerowanie w ciemno chemią i o rozpłód.Pamiętaj na rozpłód idą zawsze ptaki z wynikami w lotach.Ja dobremu samcowi daję w sezonie 3-4 samice by sprawdzić różne konfiguracje.W genetyce nazywa się to kojarzeniami próbnymi.Nieraz po jednej samicy idą ptaki słabe a z zestawienia z drugą samicą idą kosy.
Hodowczyk Antoś
IP:91.218.156.242
postów:634

2011-05-07 22:39:07
PYTANKO
dlaczego młodym do czasu lotów nie podaje się w karmie kukurydzy
janusz11
IP:92.24.61.147
postów:392

2011-05-07 22:52:15

ja daje ale gdy ukonicza 1 miesiac moim zdaniem tak mlodym golebiom nie potrzeba kukurydzy w karmie starszym tez daje bardzo malo dl
Hodowczyk Antoś
IP:91.218.156.242
postów:634

2011-05-10 22:04:03
PYTANKO
A czy stosuje któryś z koleguw oblot raz dziennie o szesnastej , albo oblot młodych z gniazdówką dwa razy dziennie

Dodaj swoja odpowiedz

[Powrót]

REJESTRACJA



| Zasady współpracy | Reklama | Regulamin | Kontakt |

Wszelkie prawa dotyczące kopiowania i rozprowadzania materiałów zawartych w serwisie DOBRYLOT.pl bez zgody właściciela ZABRONIONE
COPYRIGHT 2004-2012 © DobryLot.pl
Projekt i wykonanie: www.4PROJEKT.pl